czwartek, 19 stycznia 2017

Jak zostałam wlosomaniaczką? | MWH









Dzisiaj opowiem Wam troszkę jak stałam się zawziętą włosomaniaczką. A prościej mówiąc przedstawię Moją włosową historię, czyli MWH! Moje włosy od dziecka były w świetnej kondycji. Miękkie, zdrowe, naturalne blond włosy. Zawsze pięknie się prezentowały. Nagminnie otrzymywałam komplementy i pytania o moją pielęgnację, Co robię, że są one w tak dobrym stanie? Czy używam specjalnych odżywek? Jak to robię, że są one tak błyszczące? A pielęgnacja ich była naprawdę prosta! Zwykły szampon, czesanie. Dopiero później zakupiłam swoją pierwszą odżywkę wraz z szamponem z firmy Pantene. Moje włosy były po niej jeszcze ładniejsze niż zwykle. Od tego momentu zaczęłam zwracać większą uwagę na produkty do pielęgnacji. Co miesiąc, regularnie chodziłam podcinać końcówki do fryzjera. Pamiętam, że kiedyś moja zaufana fryzjerka, aż odradzała mi podcięcie, tłumacząc Twoje końcówki nie są ani trochę zniszczone, więc nie ma sensu ich podcinać. Ja natomiast uparcie chciałam je ściąć dla własnego spokoju i przede wszystkim zdrowia włosów. Regularne podcinanie było dla mnie jak rutyna, rytuał, który wszedł mi zdecydowanie w nawyk! Niestety to mi nie wystarczało. Zaczęłam gwałtownie eksperymentować z włosami. Grzywka na prosto, lewo, prawo. Włosy pocieniowane, zaokrąglone lub cięte na prosto. 





Ścięłam nawet włosy za ramiona. Nadal jednak to nie było to, co oczekiwałam. Pomyślałam nad delikatnym rozjaśnieniem końcówek, jednak moja mama była zdecydowanie przeciw temu pomysłowi. Zniszczysz włosy, będziesz żałować. Ja uparcie stojąca przy swoim zdaniu, szukająca włosowego ideału zafarbowałam całe włosy na jasny brąz wbrew mamie (najpierw szamponetką, później farbą). Wyglądałam dobrze, efekt mi się podobał, ale i tak nie mogłam ich dalej zafarbować. Kolor wypłukiwał się dosyć wolno, robił się brzydki, rudawy. Moje włosy wyglądały coraz gorzej. 




Po roku zdecydowałam się na ciemną koloryzację z ombre. Ombre nie wyglądało tak, jak to sobie wyobrażałam i w krótkim czasie zostałam czarnulką :D (kupiłam farbę Garnier-ciemny brąz). Zostałam przy tym kolorze na dłużej. Co miesiąc zmuszona byłam farbować odrosty, ponieważ mój naturalny kolor zdecydowanie nie był ani trochę zbliżony do tej czerni. Dość szybko zauważyłam jak moje piękne włosy doprowadzam do koszmarnego stanu. Przy każdym myciu wypadały mi garściami, stały się cienkie, matowe, puszące. Pozbawiłam je blasku. Pojawiło się pełno zniszczonych, łamliwych końcówek z białymi kropkami (świadczących o naprawdę dużych zniszczeniach). 




Na ratunek ruszyły przeróżne szampony i odżywki. W każdym wolnym miejscu w łazience stały moje małe ‘’koła ratunkowe’’. Naprawdę mi pomogły. Najbardziej sprawdziły się odżywki z Garniera- Oleo Repair, Goodbye Damage, Kallosa- Keratin (na odżywienie) i 4LongLashes- Odżywka wzmacniająca przeciw wypadaniu włosów (na wypadanie). Jeśli chodzi o szampony, najbardziej sprawdził mi się tani Szampon Jantar do włosów zniszczonych. Gorąco go polecam! Zrobił furorę wśród moich koleżanek. Po ok.10 miesiącach ciągłego farbowania włosów, zdecydowałam się na całkowite zaprzestanie farbowania. Punkt kulminacyjny nastąpił w momencie, kiedy moje włosy pewnego dnia po zafarbowaniu odrostów stały się tak sztywne, że tego samego dnia umówiłam się do pierwszego, lepszego fryzjera na ich podcięcie. 






Już wcześniej zastanawiałam się nad powrotem do naturalnego koloru włosów, dlatego stopniowo kupowałam farby z coraz to jaśniejszym odcieniem brązu. Kiedy moje włosy miały brzydki odrost i zrobiły się lekko rudawe umówiłam się na dekolaryzację (jest niezbędna przy powrocie do naturalnego koloru, kiedy farbowało się włosy na ciemny kolor). Po pierwszej dekolaryzacji, wypłukała się farba i pojawił mi się na głowie rudawy-blond. Na następnej wizycie stopniowo rozjaśniliśmy wraz z fryzjerem włosy, zniwelowaliśmy rudawy kolor i zdecydowałam się na wymarzone kiedyś ombre. Trafiłam w naprawdę dobre ręce! Aktualnie moje włosy odpoczywają i czekam, aż rozjaśnię jeszcze bardziej włosy. Od razu nie doszliśmy z fryzjerem do efektu wow, ponieważ moje włosy wymagały drugiej dekolaryzacji. Moje włosy przeszły naprawdę wiele złego, choć są bardzo młode. 



Teraz zwracam szczególną uwagę na dobór produktów i ich odpowiednią ochronę! Obecnie stan moich włosów po tych wszystkich grzeszkach, które im zrobiłam jest naprawdę dobry. Powoli dochodzą do siebie. Zakupiłam ostatnio kilka produktów, które przyczyniły się do tak dobrego ich stanu. Zamierzam w przyszłym czasie zrobić o nich post! Czekajcie więc z niecierpliwością! 

A Wy, jakie grzeszki zrobiłyście swoim włosom?:)

Grzeszki:-farbowanie
-cieniowanie-rozjaśnianie-dekolaryzacja-brak regularnego podcinania końcówek
-zbyt krótkie odstępy między farbowaniem






Formularz kontaktowy

Obserwatorzy

Contact us

blogovin